Polityka mieszkaniowa w Polsce na przykładzie programu “Mieszkanie dla młodych”

Zakup mieszkania to ogromny wydatek, szczególnie dla młodej osoby. W Polsce, za małe mieszkanie a nawet „kawalerkę” trzeba wydać około 150 tysięcy złotych. Dla ludzi w wieku 20-25 lat, taka kwota może wydawać się czystą abstrakcją. Jednak lepiej być „na swoim”, niż gnieździć się w akademiku lub na stancji, a zwłaszcza gdy ma się stałą pracę i myśli o założeniu własnej rodziny.

Państwo wkracza do akcji. Rząd uznał, że przyda się pomoc młodym w zakupie mieszkania. Jednak nie jest to takie proste jak by się mogło wydawać. Osoba ubiegająca się o pomoc, musi spełniać wiele warunków, które przybliżę w dalszej części moich rozważań.

Jakie korzyści płyną z programu „Mieszkanie dla młodych”? Chodzi mi o korzyści dla tych, którzy
z programu skorzystają. Otóż osoba starająca się o mieszkanie może liczyć na dofinansowanie wkładu własnego podczas brania kredytu hipotecznego. Możliwość starania się o takie dofinansowanie warunkuje wiele czynników.

  • Jednym z nich jest wiek osoby. By skorzystać z programu nie można mieć więcej niż 35 lat. Mimo wszystko uważam, że jest to wysoki próg, gdyż osoba mająca 35 lat nie jest osobą młodą, przez czego pojęcie rozumiem osoby studiujące, uczące się. Oczywiście zdarzają się przypadki osób studiujących w wieku ponad 30 lat, jednak jest to rzadkość. Tak więc wysoki próg wiekowy wydaje się zaletą programu.
  • Mieszkanie musi być nowo wybudowane oraz nabyte od firm deweloperskich lub spółdzielni mieszkaniowych. Oznacza to, że nie można kupić mieszkania od osoby fizycznej. Jest jednak możliwość dofinansowania do budowy domu jednorodzinnego. W takim przypadku dofinansowanie polega na zwrocie części podatku VAT. Dlaczego nowe mieszkania? W Polsce brakuje mieszkań. W ten sposób rząd chce „rozruszać” rynek mieszkaniowy: firmy będą budować nowe osiedla, my pomożemy młodym, oni będą kupować nowe mieszkania i rynek zacznie funkcjonować dużo sprawniej. Niestety na dzień dzisiejszy młodzi ludzie nie mają tak wielkiego zapału do kupowania mieszkań, jak przewidywał rząd. Dlaczego? Chodzi prawdopodobnie o warunki starania się o pomoc, które staram się przybliżyć oraz brak wiedzy o możliwości uzyskania takiej pomocy.
  • Kolejnym warunkiem jest powierzchnia mieszkania. Nie może być ona większa niż 75 m2
    w przypadku braku 1 lub 2 dzieci, lub 85m2 gdy nabywca wychowuje trójkę lub więcej dzieci. Czy to dużo? Zależy. Każdy człowiek ma swoje upodobania. Dla jednej osoby 75 metrów to tyle, że zacznie gubić się w ogromnej powierzchni swojego mieszkania, a dla innej może być tak ciasno, że dostanie klaustrofobii. Moim zdaniem dla jednej, dwóch osób lub niewielkiej rodziny, 75 metrów to wystarczająca wielkość. Jeśli chodzi o domy jednorodzinne limity są następujące: maksymalnie 100m2 dla nabywcy, który wychowuje do 2 dzieci, lub 110 m2 dla kupującego wychowującego 3 lub więcej dzieci. Ocenę metrażowej wielkości takich domków zostawiam Państwu.
  • Mamy również ograniczenie dotyczące ceny 1m2 powierzchni. Nie może być ona wyższa niż średnia dwóch ostatnio ogłoszonych wartości przez wojewodę. Limit ten różny jest dla stolic województw, gmin i pozostałych miejscowości w danym województwie. W związku z powyższym nie można wybrać dowolnego mieszkania, które ma te warunkowe 75 metrów.
  • Okres spłacania kredytu hipotecznego nie może być niższy niż 15 lat. Tych którzy spłacają kredyt krócej niż 15 lat, zwykle stać na kupowane mieszkanie i nie potrzebują pomocy. Z tym warunkiem zgadzam się w pełni. Trzeba pomóc tym, którzy faktycznie tej pomocy potrzebują.
  • Wysokość własnego wkłady nie może być wyższa niż 50% ceny zakupu mieszkania. To ograniczenie jest podobne do powyższego. Jeżeli ktoś może zapłacić jednorazowo więcej niż 50% wartości mieszkania, to można przypuszczać że pomoc jest mu nie potrzebna.
  • Kredyt mieszkaniowy oczywiście musi być udzielony w złotówkach. Biorąc kredyt za granicą, w banku działającym poza granicami kraju, pomoc nie może być zrealizowana. Dlaczego? Ponieważ to polskie banki przystępują do programu „Mieszkanie dla młodych”. Gdyby „obce” banki zaczęły mieszać się w program, dawać o wiele korzystniejsze oferty kredytowe, rynek mieszkaniowy nie dość że wcale by się nie rozruszał to państwo mogło by zarejestrować jego zastój. A przecież nie o to w tym chodzi.

Biorąc pod uwagę powyższe warunki ubiegania się o pomoc, wcale nie jest łatwo dofinansowanie otrzymać. Jednak gdy uda nam się już spełnić kryteria, zastanawiamy się jak wysokie będzie dofinansowanie. To również określają pewne zasady i regulacje:

  • Dla osób samotnych lub małżeństw które nie maja potomstwa, dofinansowanie jest
    w wysokości 10% ceny mieszkania. Oczywiście dotyczy to tylko wartości użytkowej. Biorąc to pod uwagę, należy odjąć od pełnego metrażu powierzchnie która zajmują np. ściany.
  • Niespodziankę mogą mieć osoby szykujące się do zakupu mieszkania, które ma powierzchnie powyżej 50m2. Mimo tego, że warunkiem dofinansowania są objęte mieszkania nie przekraczające 75m2 oraz 85m2, ograniczeniem jest pomoc do 50m2 powierzchni mieszkaniowej, nawet jeśli kupowane mieszkanie jest większe.
  • W przypadku osób, które mają potomstwo, dofinansowanie jest wyższe. Mogą oni liczyć na wsparcie w wysokości 15% wartości mieszkania. Jednak oni również objęci są ograniczeniem pomocy do 50m2 powierzchni użytkowej.
  • Jeżeli nabywcy urodzi się trzecie lub kolejne dziecko przez okres 5 lat od zakupu mieszkanie, będzie ona mogła ubiegać się o dodatkowe 5% dofinansowania jednorazowego.

Jak można zauważyć, rząd sprytnie zachęca do skorzystania z oferty pomocy mówiąc o mieszkaniu z dużą powierzchnią użytkową, jednak sprytnie również reguluje warunki dofinansowania do zakupu takiego mieszkania.

Dlaczego tak naprawdę rząd zdecydował się pomóc młodym w zakupie mieszkania? Czy rzeczywiście chodzi o pomoc? Czy tylko o rozruszanie rynku? Czy może sprawa jest nieco bardziej interesująca?

Zacznijmy od tego, że w 2012 roku w życie weszła ustawa o pomocy rodzinom w zakupie mieszkania. Program pomocy nazywał się „Rodzina na Swoim”. Po jakimś czasie okazało się, że program tym był wielkim niewypałem. Opłacalność zakupu mieszkań z pomocą programu spadła i to bardzo. Zakup mieszkania stał się nierealny. W jaki sposób zmienić złe wrażenie i pozwolić ludziom zapomnieć o swojej porażce? Stworzyć „nowy” i bardzo podobny program pod inną nazwą. Tak właśnie powstało „Mieszkanie dla młodych”.

Projektowanie programu zaczęło się raczej niefortunnie. Ciągłe poprawki, ciągłe podnoszenie limitów, coraz mniej mieszkań, które mogły by być objęte programem pomocy młodym ludziom. Politycy nie chcieli powtórzyć porażki poprzedniego programu. W związku z tym postanowili zwiększyć możliwości młodym ludziom i zmienić niektóre kryteria oraz zmniejszyć limity starania się o dofinansowanie.

Czy program „Mieszkanie dla młodych” owiany jest propagandą ze strony rządu? Otóż okazuje się, że większość opinii o dofinansowaniach to opinie pozytywne. Pomoc okazuje się skuteczna. Mimo tego, że deweloperzy zacierają ręce i z entuzjazmem rozbudowują osiedla i czekają na nowych klientów, Państwo faktycznie pomaga w zakupie mieszkań. Póki co niewiele osób skorzystało z powyższego programu, jednak 90% z nich jest zadowolonych. Być może jest to póki co „słomiany zapał”. Co przyniesie przyszłość, zobaczymy.

Jak to wygląda z ekonomicznej strony? Nie jest zbyt ciekawie. Pomysł na pomoc miał rozruszać rynek nieruchomości, a póki co rejestruje się tylko jego destabilizację. Dlaczego tak się dzieje? Otóż „mieszkanie dla młodych” skierowane jest tylko i wyłącznie na rynek pierwotny. Odbija się to negatywnie na mniejszych miejscowościach, gdzie ludzie chcą sprzedać swoje mieszkania, lecz brakuje chętnych na ich zakup. Lepiej jest oczywiście pójść po pomoc i zakupić nowe mieszkanie, w nowym ładnym bloku czy wieżowcu niż używane w wieloletnim często zniszczonym miejscu. Chętni na zakup mieszkania czekają aż program porządnie zagnieździ się w życiu i przez to cierpi rynek wtórny.

Widząc ilość nowych miejsc, gdzie można kupić mieszkanie, ilość nowo wybudowanych bloków czy też całych osiedli przez prywatne firmy, deweloperów, sądzę że w niedalekiej przyszłości podaż będzie wyższa niż popyt. Wątpię, żeby aż tylu ludzi rzuciło się na pomoc od Państwa. Obecnie niewielu z nas stać na zakup mieszkania, nawet przy korzystaniu z powyższego programu pomocy, a powstające osiedla i mieszkania do kupienia są niekiedy niebotycznie drogie.

Czy opłaca się więc ubiegać się o pomoc? Mimo wszystko uważam że warto. Szczególnie, że program ma potrwać do 2018 roku, więc czasu nie jest zbyt wiele. Jeśli ktoś ma stałą pracę i będzie mógł spłacać kredyt to naprawdę warto skorzystać z programu „Mieszkanie dla młodych”.

Advertisements